niedziela, 15 czerwca 2014

Rozdział 1.

   -Amy, wstawaj! Już 7:00 - usłyszałam głos mojej mamy i powoli zwlokłam się z łóżka.
   Umyłam się, ubrałam i uczesałam, za co zeszło mi 25 minut. Jak dobrze, że już piątek! Zeszłam na dół i zjadłam naleśniki, które usmażyła mi mama oraz wypiłam szklankę kawy.
-To ja idę, córeczko. Pamiętaj, że mnie i taty nie będzie przez najbliższe 2 tygodnie. Myślę, że poradzisz sobie, przecież masz już 19 lat. Do zobaczenia - mama pocałowała mnie w czubek głowy i wyszła.
-No, cześć! - zawołałam. Moi rodzice wylatują dziś do Nowego Jorku. Nie wiem dokładnie dlaczego, ale to ma związek z pracą.
   Kiedy już zjadłam śniadanie chwyciłam torbę, zamknęłam dom i poszłam do szkoły. Lekcje zaczęły się językiem angielskim, a skończyły fizyką.
   Wracając ze szkoły czułam jakby ktoś mnie śledził. Odwróciłam się, ale nikogo za mną nie było. Szłam dalej, ale po chwili dziwne uczucie wróciło. Rozejrzałam się dobrze - za drzewem nikt, za ławką nikt, w krzakach - zauważyłam jakby coś, a raczej ktoś przemknął szybko przez krzaki. Szłam trochę szybciej, chciałam jak najprędzej znaleźć się w domu. Pięć minut później zdyszana znalazłam się w przedpokoju. Zdjęłam buty i udałam się do kuchni, aby się napić. Po mojej głowie ciągle krążyły myśli ''Kto to był?'' , ''Dlaczego ten ktoś próbował mnie śledzić?'' Pobiegłam na górę i spojrzałam przez okno. Ani żywej duszy. Odpaliłam laptopa i weszłam na Twittera. Nic ciekawego. Założyłam więc słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Po dziesięciu minutach usłyszałam jakby pukanie w okno, a ponieważ siedziałam tyłem do okna czym prędzej się odwróciłam. Faktycznie - ktoś rzucał szyszkami w moje okno. Zezłoszczona podeszłam i...
''O nie! To on...'' - powiedziałam cicho sama do siebie. Pod oknem stał Niall. Niall Horan, chodzi ze mną do szkoły. Wszyscy się go boją. Na szczęście nie zauważył mnie. Nie wiedziałam co robić. Zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju myśląc ''Skąd on wie gdzie ja mieszkam?'' , ''Po jaką cholerę tutaj przylazł?'' ...
-Hej! Piękna! - to był głos Nialla. -Pokaż się. Wiem że tam jesteś.
Westchnęłam i zeszłam na dół. Otworzyłam drzwi, jakimś cudem Niall już w nich stał.
-No siemka - powiedział.
-Hejjj .. - odpowiedziałam niepewnie.
-Masz chłopaka? - spytał szybko. Jego pewność siebie wcale mnie nie zdziwiła.
-Emm.. Nooo... Nie mam, ale....
-A chciałabyś mieć? - przerwał mi.
-No nie wiem. Chyba nie jestem jeszcze gotowa na zwią...
-Powiedz, że chcesz - znów mi przerwał.
-Ale...
-Masz 19 lat i nie masz chłopaka - powiedział. To już było bezczelne, ale nie chciałam dać po sobie poznać, że nie podoba mi się to.
-Masz 20 lat i też nie masz dziewczyny - zebrałam się na odwagę by to powiedzieć.
-A myślisz, że wcześniej nie miałem?
-Może lepiej wejdź do środka - powiedziałam. Pomyślałam, że lepiej będzie jeśli wejdziemy do domu.
Niall wszedł i kontynuował rozglądając się dookoła.
-Miałem dziewczynę, zerwałem z nią.
-Zastanowię się.
-Masz czas do jutra - odrzekł blondyn delikatnie przejeżdżając dłonią po mojej ręce.
-Ok ...
-Wychodzę. A tu masz do mnie kontakt - powiedział podając mi karteczkę z numerem swojego telefonu . Chwilę później wyszedł .
   Byłam wstrząśnięta. Nie ukrywam - Niall podoba mi się od dwóch lat. Faktycznie, chodził z taką jedną, ale nie wiedziałam, że się rozstali. No cóż. Weekend nie będzie nudny... Czeka mnie decyzja : czy mam się spotykać z TYM ZŁYM NIALL'EM czy lepiej nie ryzykować ? Najlepiej będzie jak pogadam o tym z moją przyjaciółką. Poszłam na górę po telefon i zadzwoniłam .
-Hej, Stacey. Wpadniesz do mnie? Muszę z tobą koniecznie pogadać - zaczęłam.
-Spoko. A to poważna sprawa?
-Tak. Proszę, bądź jak najszybciej..
-Ok. Zaraz będę. Do zobaczenia.
-Do zobaczenia.
*10 minut później*
   -Stacey! Musimy koniecznie pogadać - chwyciłam dziewczynę za nadgarstek i poprowadziłam do siebie do pokoju.
-Co jest?
-Niall Horan........... on............. dzisiaj.................. był.................. TUTAJ!!!!!
-Serio?! Niall, z naszej szkoły?! Ten zły, okropny?!
-Tak, tak! I on mnie spytał...
-O co?!
-Czy ja chcę z nim być...
-OMG. Zgodziłaś się ???
-No właśnie nie wiem. Jak ty uważasz? Powinnam?
-To twoja decyzja - odparła przyjaciółka.
-Wiem, wiem. I ja bym chciała, ale wiesz.. Boję się.
-Wiesz, możesz zaryzykować. W końcu on nie jest znowu taki zły.
-No nie jestem pewna ...


___________________________________________________
Hej, hej ! :) Ciekawe ? Zapraszam do komentowania, następny rozdział
już wkrótce. x

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz